W dupie mam wszystko. Ledwnie zabrałem się do pisania, a tu taka strzała, że się odechcielwa wszystkiego.
Śpię tragicznie, po 3-4 godziny na dobę.
Rano na komisji na uczelni, potem byłem na ciekawym wykładzie Marka Belki nt terminu przystąpienia Polski do strefy euro.
Po wykładzie na uczelnię, nerwowa rozmowa z jednym ze świadków na środową rozprawę Kubickiej. Zarzuciła mi że jej ciśnienie strasznie podskoczyło, bo sugeruję jej, jak ma odpowiadać.
Tak mnie wkurwiła (kto komu łaskę robi? Toż ja prezentuję JEJ wyrok), że zrezygnowałem z telefonu do trzeciego świadka, napisałem opis stanu rozprawy SW dla Słąwka i pojechałem do rodziców.
Tata w dobrej formie i świetnym (zważywszy na okoliczności) samopoczuciu. Podziwiam Go.
Daje to dużą siłę Mamie i mnie też.
Posiedziałem, pogadaliśmy, obejrzeliśmy pierwszy dzień skoków na MS w lotach, wypiliśmy po kawie, zjadłem jajecznicę i pojechałem do domu.
Nic mi się nie chciał robić, coś jakby nieco pospałe,, ale tak nieświadomie, a potem leżałem bezsennie (momentami półsennie). Wydusiłem z siebie obejrzenie przeciętnego "Krwawe Walentynki", Zasnałem ok 5.00 rano.
Dorosłość to Piekło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz