Hm (napisałem)
Blog. Czy ja potrzebuję bloga ? Co to w ogóle jest "blog" ?
Zasadniczo od dawna noszę się z zamiarem choćby minimalnego prowadzenia codziennych notatek (no, nie napiszę "pamiętnika" choć powinienem), ale żeby bloga ?
No i sobie pomyślalem, że taki "blog" to może być narzędzie do prowadzenia tychże "codziennych notatek". Na dowolny temat. W dowolnej formie. Tak, jak uznam za właściwe. Tyle, że, przeciwnie do prywatnych notatek, blog poniekad jest publiczny. Zatem co z ewentualną opinia osób trzecich ???
Po pierwsze - nie widzę powodów, zeby ktokolwiek się mi pchał na bloga. Więcej dzis ludzi blogi pisuje, niż czyta :-D. Wątpię, by kogokolwiek tutaj przywiały jakieś nocne wichry.
Po drugie - moja naczelna zasada - "f**k it". Jeśli się przypadkowemu przechodniowi spodoba - OK, jeśli jednak nie, to trudno - "f**k it".
I to tyle tytułem wstępu.
A co do treści pierwszego dnia, to nic nadzwyczajnego.
Jak każdego dnia - do pracy (po drodze w samochodzie DISSECTION - Storm Of Light's Bane), w pracy, obok nudnego haratania, o którym ani słowa, dokończenie fascynującej historii BEKSIŃSKICH (Portet podwójny). Mocno mnie ta książka poruszyła. Zaskakującym podobieństwem mego charakteru z Beksińskim seniorem (żebym jeszcze miał krztynę Jego talentu, na jakiejkolwiek niwie...), niezwykłymi kolejami ich życia, tragicznym końcem...muszę sobie poprzemyślać to i owo, pewnie też coś napiszę w liście do Ani D., a może też do Nikki.
Dzwoniłem do rodziców - u Taty żadnej trwałej poprawy :-(, dalej Go bolą te plecy. Żeby już było wiadomo co to, i żeby to nie było nic poważnego, i żeby szybko dało się poprawić...
Rodzice byli u nas po południu, wracając z tomografu, Tata wesoły i w niezłej formie. Pogadaliśmy chwilę.
Aha, przyszły - Things To Come (tj "Rok 2000" film SF z 1936) i debiutancki album norweskiego Hadesa. Zamówiłem zaraz Gorgorotha "Antichrist", a z filmów takie sf z 2010 z Samuelem Jacksonem - "Bez Reguł".
Wieczorem dałem sobie CARNIVORE - Retaliation. Niezłe, taki miszung hardcore punka, heavy (Sabbath/Motorhead) i thrash metalu. Młodziutki Piotruś S. ryczy jak opętany na początkku niesławny "Jack Daniels And Pizza", w środku niesławny "Jesus Hitler". Szybko mineło ćwierć wieku od tego, jak Bomba mnie tym Karniworem uraczył po raz pierwszy.
Kąpiółka i już jest późny wieczór. A jutro skoro świt do Zakopca na nartki !
Na noc puszczę sobie "Bahia Esmeralda" Wujka Jessa - bom jeszcze nie widział, ale jak siebie znam, to zasnę.
Aha, przeczytałem też jedno opowiadanie Agnieszki Hałas z Jej "piekielnego" tomu opowiadań - "Dwa Księzyce", ale liche dość, znowu przesentymentalizowane. Podoba mi się u niej scenografia piekła, no ale same opowiadania - mocno przeciętne (świetna była tylko miniatura z malarzem). Może dalej będzie ciekawiej. W końcu pisać to charande potrafi.
Idę na tego Franco - jeszcze se browara strzelę na spanie.
I szlus - pierwsza notka redy ;-/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz